godz: 20:26 data: 2010.08.9 the home is where the heart is ...

Temat: BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZYMY
Pomimo pozorów (wiersze, piosenki, obrazy, etc.) mam silne przekonanie, że ani nie poznaliśmy w jakiś możliwie adekwatny sposób miłości ani tym bardziej nie korzystamy z jej potencjału.Jeśli coś zmienia świat ,a tak przy żłóbku wciąż się upewniam , to miłość. I ona zmienia też nas. Wszystko zmienia, zmienić może. Tak.Coś jednak zawsze każe nam iść nam na kompromisy. A to przyzwoitość jest granicą miłości, a to prawo, a to stany wyższej konieczności, a to podwładni lub przełożeni, a to mama lub tata, syn lub córka, nawet babcia. Tylko Bóg jest (i był, i daj Boże, będzie) bezkompromisowy w miłości. Poszedł na całość. Dlatego mamy wciąż z Nim kłopot, nie możemy Go poznać, dotknąć, ogarnąć. Bo na to potrzeba miłości w nas. Nieograniczonej. My zaś ciągle stawiamy jakieś granice miłości. Nawet wtedy, gdy świętujemy Boże Narodzenie
Źródło: forumchrzescijanskie.org/viewtopic.php?t=630



Temat: Wojna i pistolety, czyli przemoc w zabawach dziecięcych
Maks nie ma zabawek, książek ani nic, co by miało związek z jakąkolwiek przemocą póki co. I chciałabym, by tak pozostało jak najdłużej.

Bajek, w których pojawia się przemoc nie ogląda/nie czyta. Wierszyki i piosenki w żłobku, z tego, co widzę, również nie mają żadnych cech negatywnych.

Zdaję sobie sprawę, że prędzej czy później natknie się na takie bajki. Im później tym lepiej. Na szczęście mąż podziela moje zdanie w tej kwestii (i indoktrynuje dziecko własną pasją - samochodami Dlatego m.in. częściej leci u nas TVN Turbo niż bajki ).
Źródło: suczyniec.pl/viewtopic.php?t=5094


Temat: Wojna i pistolety, czyli przemoc w zabawach dziecięcych

Bajek, w których pojawia się przemoc nie ogląda/nie czyta. Wierszyki i piosenki w żłobku, z tego, co widzę, również nie mają żadnych cech negatywnych.

pierwsze ksiazeczki jakie kupilam mlodemu byly jakas seria z twardymi okladkami braci grimm i perraulta...zaczelam czytac po kolei...Zaklety ksiaze....egoistce ksiezniczce ktora podnosilo jak miala zzaba jesc. Dla swietego spokoju pocalaowala zabe i oczywiscie z miejsca sie zakochala
Wilk i kozleta, czerwony kapturek, szklana gora...wszedzie kogos szatkuja, rozcinaja, truja itp. Tomcio paluch ktorego porzucfili w lesie rodzice, ogr chcial zjesc, ten ukradl mu siedmiomilowe buty, zonie ogra naklamal ze zostal porwany a porywacze zadaja wszystkich ich pieniedzy....poprostu bajki mnie rozwalaja...nie wiem wydaje mi sie ze czasem troche przesadzamy...ja tez je czytalam i nei latam z siekiera po swiecie


Źródło: suczyniec.pl/viewtopic.php?t=5094


Temat: Letnie pogawędki jesienno-zimowych mam 08/09

żłobek = choroby a przedszkole nie?

jest tak samo


ja mam ta wygodna sytuacje ze moja mam nie pracuje woiec spokojnie moze zajac sie wnukiem
ale chodzi o to zeby sie rozwijal

w zlobku i przedszkolu dzieci sie ucza

mam tu na podworku nalpepszy przyklad

jest taki chlopiec, moze 4letni, dzien w dzien na podworku

biega za kotami, rzuca kamieniami, buja sie na bujaczce, co jakis czas tylo babcia z okna cos krzyknie zeby zobaczyc czy jest ....
a w tym czasie dzieci w przedszkolu poznaja literki, maluja, ucza sie piosenke, wierszykow....

szkoda mi go

ja nie mam co narzekac bo moja mam duzo czasu poswieca siostrzencowi ktorym teraz sie zajmuje, czyta mu ksiazeczki, spiewaja ale to nie to samo.... :nie:
Źródło: rodzinko.pl/showthread.php?t=5601


Temat: Kobiety i lenistwo
Magdzia a nie pomyślałaś o żłobku?
bardzo chciałam wrocić do pracy, rownież z przyczyn ekonomicznych, rodzice pracuja, teściowie daleko... po wielkich rozważaniach zdecydowliśmy sie, jak nasz skarbek mial prawie rok. łączyło sie z tym wiele obaw, szczególnie opartych na opowieściach że panie wsadzają dzieci do łóżeczek na cały dzień i tak kwitną (dzieci, nie łóżeczka). ale nie było wyjścia. no i spotkało nas wspaniałe, pozytywne rozczarowanie. mała tydzień sie przyzwyczajała, troche płaczu było, a potem już bardzo chętnie uczęszczała do żłobka (zresztą do dziś). ciągle uczyła się nowych wierszyków i piosenek, a w porównaniu z dziećmi znajomych, w tym samym wieku, znacznie lepiej rozwinęła sie pod względem werbalnym. oczywiście to nie musi byc regułą.
teraz mogę siedzieć spokojnie w pracy, wiem że dziecko ma dobrą opiekę, a opłata (230 zł miesięcznie) jest naprawde niewielka
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=29140


Temat: Klub Mlodych Mam
Wiesz, żlobek ma plusy i minusy. Najwiekszym minusem złobka są choroby.

Plusem inne dzieci, możliwość nauczenia sie zabawy z innymi, tego, że trzeba dzielic sie zabawkami, ze jest grupa, a nie jedno dziecko, które ma wszystko na zawołanie. Dziecko szybciej uczy sie samodzielności, zna wiele wierszyków, piosenek i zabaw :D Tylko, ze 6 mies dziecko w żłobku, to maleństwo :( Najgorsza jest ta rozłąka z mamą.... Nie raz łzy kręciły mi się w oczach jak zostawiałam tam Malwinkę, która płakała, że ona zostaje, ja idę :cry: Tłumaczyłam sobie, że inaczej nie mogę. Taka zresztą była prawda :-? Chodziła do żłobka rok. Teraz wiem, że złobek przyczynił sie do ogromnej samodzielności mojej córki. Chociaż ja jestem z tych mam co to wymagają od dziecka tej samodzielnosci, nie robię nic za nią co wiem, że sama da radę :) Moja córka w wieku 2 lat potrafiła sie sama ubrac i rozebrać :D Teraz ma 4 i potrafi zawiazać buty :D Jestem z niej dumna jak diabli :wink: Żłobek napewno tez wpłynał na moją córke, ze jest bardzo odważna. Gdyby nie te choroby....
Źródło: betaforum.muratordom.pl/showthread.php?t=88309


Temat: MM 2005 :) zapraszam
Sekundka Super prezent na Święta się szykuje ;) Ja mam termin na 24.07 Przemek też się urodził 24;)
Anna Dobrze że po antybiotyku Pawełek jest zdrowy.
Renia Intensywny weekend:) A ataki wścieklizny znamy bardzo dobrze niestety...

Występy w żłobku super udane, Przemek braki w tekście nadrabiał baaardzo głośnym śpiewaniem bądź recytowaniem tego co umiał ;) Było pięknie i wzruszająco, dzieci włożyły mnóstwo serca we wszystkie piosenki i wierszyki. Udało nam się wszystko nagrać, więc mamy super pamiątkę :)
Przy okazji zobaczyłam na własne oczy Pana Andrzeja - prowadzącego rytmikę dwa razy w tygodniu i jak się okazało, nie tylko zdaniem mojego dziecka, dzień bez Pana Andrzeja to dzień stracony dla żłobkowej dzieciarni ;)
Źródło: parenting.pl/showthread.php?t=12


Temat: STYCZNIÓWKI 2006
Gosia- cieszę się że Lence tak szybko poszło. Nasze dzieciaczki to potrafią nas zaskoczyć :)

Emfro- ale masz zdolną córeczke. Wiersze, piosenki, no cóż na razie mogę pomarzyć. :)

U nas zapisy do przedszkola od 1 kwietnia , ale już na wstępie usłyszałam że szansy Tobik nie ma żadnej żeby się dostać. Poprostu z tego powodu że rocznikowo jest dwulatkiem , a takich nie przyjmują.
Zastanawiam się nad opcją II - żłobek. Z takich samych powodów co pisze Emfro, uważam że dziecko potrzebuje odmiany, towarzystwa, bodźców do rozwoju. Niestety mamy z mężulkiem odmienne zdanie na ten temat on uważa że Tobiasz może siedzieć w domu razem z drugim maluchem i niczego mu tu nie będzie brakować, a dodatkowo zaoszczędzimy 200 zł miesięcznie. Myślę że moja ostateczna decyzja będzie zależała od informacji jakie uzyskam o żłobku który ewnetualnie wchodziłby w rachubę.

Kasiu- w sprawie spania, powiem tylko tyle co przy karmieniu, oprócz twojego uporu i konsekwencji nic ci nie pomoże :)

U nas zastrzyki jeszcze do piątku, niestety Tobik zdrowieje a ja z mężem zaczynam być chora. Żebym tylko szybko z tego wyszła.
A to co mnie najbardziej cieszy Tobik zaczął chętnie powtarzać słowa wprawdzie wszystkie brzmią podobnie, ale sprawia mu to radość :)
Wreszcie załapał że jego pies to "Bbbyyy" ( znaczy Bryś).
Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=173070


Temat: Praca a dziecko
Dot.: Praca a dziecko
  Cytat:
Napisane przez AneczkaKoziol (Wiadomość 6948178) Szczerze - przerażające.
Przecież te dzieciaki mają jeszcze nie do końca rozwinięte organizmy a tutaj je się wrzuca do miejsc gdzie jest masa innych dzieciaków (chorób),podchodzi się do niego mechanicznie, bezuczuciowo (bo sory ale to nie jedyne dziecko w żłobku), takie dziecko potrzebuje jeszcze ciągłego zainteresowania a zostaje zepchnięte na margines - dla mnie to nie jest normalne :/ ale cóż - kwestia sumienia takiej kobiety
zarowno ja jak i moj brat wczesnie poszlismy do zlobka i krzywda nam sie nie stala zadna. wrecz przeciwnie - uwazam, ze przez wszelakie choroby sie udopornilismy (teraz juz w ogole nie chorujemy), wczesnie nauczylismy sie samodzielnosci i zabawy w grupie. malo tego - juz w zlobku bylam gwiazda przedstawien i bynajmniej zle to na moja psychike nie wplynelo (wrecz przeciwnie;)). nauczylam sie wierszykow, piosenek i rol do przedstawien (wiec sam proces uczenia sie tez opanowalam wczesnie - w szkole nie mialam juz z tym zadnym problemow i tak jest do dzisiaj). dalej pamietam czasy zlobka i milo wspominam.
moja najstarsza siostra do zlobka nie chodzila, co wg mamy bylo bledem.
wspomnienie o sumieniu jest wg mnie gruba przesada. wiekszosc kobiet oddajacych dzieci do zlobka jest zmuszona sytuacja (moja mama z trojka dzieci to by musiala byc kilka dobrych lat na wychowawczym przesiedziec...)
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=240152


Temat: Dom marzeń Magdy i Roberta - Józefina
przepraszam to forum budowlane ale moze teraz troszkę o dzieciach :D :D :D


Marcy idzie do żłobka.....tak do żłobka....wiem wiem zaraz wszyscy mi powiedzą będzie chorować, co ty robisz kobito :-? motyczka jestem zaskoczona, bardziej stawwiałam na NIANIĘ :D

No cóż mój 3-letni synek - od tygodnia przedszkolak :D - chodził do żłobka od 6 miesiąca życia :D . Ludzie wytykali mnie palcami, ale nie zważałam na to.
Chorował i to cięzko (ale mój syn to stuprocentowy alergik) i właśnie wtedy dopadały mnie wątpliwości. Ale nie dałam się.



osobiście mam pozytywny stosunek do tej instytucji, sama przeszłam przez wszystkie jej etapy, owszem serce mi pęknie, bede cierpniała z tęsknoty, ale chcemy spróbować, zaryzykować jezeli można to tak nazwać Trzeba spróbować, wypisać zawsze można :D
Ja spróbowałam, zaryzykowałam i wiecie (bo piszę też do DarioAs) nie żałuję. Nie chcę się chwalić (bo jest takie powiedzenie każda matka chwali się swoim dzieckiem :D ) ale widzę postępy w jego rozwoju, szybsze, lepsze. Potrafi mówić już pięknie "R" co ponoć w tym wieku to rzadkość. I umie wiersze i piosenki takie o jakich ja nigdy nie słyszałam. i pewnie bym go nie nauczyła domu.
Dlatego nie żałuję, bo Panie w żłobku to były takimi NIANIAMI, ale troszkę inaczej :D Dlatego codziennie wspomina żłobek i bardzo tęskni, oj bardzo. A mi kręci się łza w oku, że COŚ się bezpowrotnie skończyło, co nigdy nie wróci :roll: :cry: :roll:


motyczka czy ten żłobek to jest na Placu Poznańskim?
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=57419


Temat: Muszę oddać moją córeczkę do żłobka :(((
nnatasza myślę że poglądy na temat żłobka są grubo przesadzone. Oczywiście placówki różnią się od siebie ale niewierzę że we wszystkich jest źle. Jednak wypowiedzi typu "że w żłobku śmierdzi" na pewno nie pomogą podjąć decyzji.

Córka poszła do żłobka mając 10 miesięcy (wcześniej przez 5 miesięcy zostawała z nianią). Uważam że pójście córki do żłobka było najlepszym wyborem. Miałam oczywiście wielkie obawy co do żłobka ale były one niczym nieuzasadnione.

Pamiętaj:
W żłobku nikt nie chce zrobić krzywdy Twojemu dziecku. I myślę że z takim nastawieniem powinnaś do tego podejść. Zaufaj Paniom i nie pozwól aby dziecku udzieliły się Twoje obawy. Córeczka bardzo szybko wyczuje że się boisz ją tam zostawić. Dlatego zawsze idź do żłobka z uśmiechem. Nie uciekaj zostawiając małą zabawioną. Pożegnaj się szybko, zrób przysłowiowe pa pa i wychodź z uśmiechem. Po kilku dniach dziecko będzie miało kryzys. Ale jest to kwestia tygodnia, dwóch, później musi trochę odchorować i to nie dlatego, że ktoś ją tam specjalnie zaraża ale dlatego, że codziennie rano wcześnie wychodzi z domu na dwór, spotyka się z większą liczbą osób na codzień i z nowymi bakteriami. Jednak to samo spotka dziecko które ma kilka lat i idzie do przedszkola a wcześniej nie chodziło nigdzie. Więc nie ma reguły że to tylko w złobku. Dobrą radę mogę dać taką żeby podawać dziecku leki uodparniające lub witaminy np. sanostol, bioaronC no i podstawa to witamina C. Choroby i kryzysy to wady żłobka ale ma on też zalety. Przede wszystkim dziecko staje się bardzo samodzielne. Poznaje różne zachowania nie tylko te jakie widzi w domu i choć nie wszystkie będziesz popierać to jednak dziecko uczy się że może znaleźć się w życiu w różnych sytuacjach. Każda niania nawet najlepsza, poświęcająca cały swój czas dziecku nie da tego co zabawa i praca w grupie z innymi dziećmi. Dzieci chodzące do żłobka są bardziej otwarte, szybciej się uczą, są bardziej zdyscyplinowane.
Zaznaczam iż nie jestem Panią ze żłobka, która zachwala żłobek tylko mamą prawie 4 letniej córki, którą z wielkim (moim) bólem przeniosłam do przedszkola bo wiekowo nie nadawła się już do złobka. Córka została do przejścia do przedszkola przygotowana przez Panie ze żłobka i była bardzo dumna że jest już taka duża, że idzie do przedszkola.
Bardzo podobało mi się, że córka będąc w żłobku chodziła na wszystkie dziecięce spektakle do teatru, miała omawiane wszystkie pory roku z wycieczkami w teren, śpiewała masę piosenek, wierszyków. Wiedziała na jakim kolorze światła przechodzi się przez ulicę, nie mówiąc już o znajomości kolorów, kształtów, liczenia itp. Nie wiem czy nawet będąc w domu z dzieckiem sama znalazłabym codziennie czas na choćby półgodzinne zajęcia rozwojowe. Przeważnie odbywa się to tak że robiąc coś w domu opowiada się dziecku o tym czy o tamtym. A w żłobku panie szykują rekwizyty, piosenki, wierszyki na dany temat i omawiają wszystko co trzeba.

Ależ się rozpisałam. Mam nadzieję że moja wypowiedź trochę Ciebie uspokoi i troszkę inaczej nastawi do żłobka. Życzę powodzenia i trafnych wyborów.
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=24317